Informacje
Słów kilka o kulturze wędkarzy. Bo z tą bywa bardzo różnie. Są oczywiście ci, których warto pochwalić, bo wchodzą na stanowiska kiedy je opuszczają to zostają po nich najwyżej popioły ogniska. Ale gdyby wszyscy zachowywali się tak to problem by nie istniał. Niestety ostatnio znacznie częściej sytuacja wygląda to tak, że po zejściu wędkarza na stanowisku zostają niedopałki, puszki butelki po piwie (lub kartoniki po najtańszym winie), opakowania po świetlikach, pudełka po robakach, albo i z robakami, rozrzucone kulki zanęty lub słoiki z przynętą. Kolejna wchodząca osoba musi poświęcić pół godziny na posprzątanie bo osobach nieodpowiedzialnych i bezmyślnych, zanim sama zacznie moczyć kij. To strasznie frustrujące, kiedy wędkarze zachowują się jak małe dzieci, a schodzą ze stanowiska tak pijani, że nie zauważyliby najbardziej widocznych brań na świecie. Najgorsze jednak jest to, że absolutnie nikt nie może czy raczej nie chce problemu zauważyć i zwalczyć. Dlatego wędkarstwo coraz bliżej spokrewnione jest ze zbieraniem śmieci.